Dziś natrafiłem na stworzenie osobliwe nawet jak na tutejsze warunki. Z pozoru przypomina jeża, choć na grzbiecie zamiast kolców nosi drugiego, znacznie mniejszego osobnika. Tymczasowo oznaczyłem gatunek jako Erinaceophorus geminatus, po polsku zaś pozwalam sobie na nazwę grzbietnik dwuosobny.
Nie zdołałem ustalić, czy mniejszy okaz jest młodym, stałym towarzyszem, pasożytem, czy też czymś w rodzaju dodatkowego organu wyposażonego, ku mojemu zdumieniu, we własny pysk i wyraźne poglądy. Próba rozdzielenia pary wywołała tak zgodne oburzenie obu stworzeń, iż uznałem dalsze doświadczenia za niepotrzebne dla nauki, a być może również dla zachowania wszystkich moich palców.
Większy osobnik posiada natomiast pojemną jamę wewnętrzną, w której gromadzi zapasy. Zajrzałem do środka jedynie pobieżnie. Dostrzegłem nasiona, fragmenty korzeni oraz coś, co mogło być suszonym grzybem albo bardzo starym kawałkiem skarpety.




